Służby i śledczy czasów Ziobry – przypadek posłanki Ostrowskiej nie był odosobniony

Data publikacji: 2009-10-31


    Bez większego echa przebiegła w mediach informacja o przyznaniu się byłego komendanta Policji Państwowej z Malborka do fałszywego i niezwykle haniebnego oskarżenia byłej Posłanki Małgorzaty Ostrowskiej. Rodzi się pytanie dlaczego i przede wszystkim po co Piotr M. oskarżał w 2006 roku ówczesną posłankę opozycyjnej SLD ?
    Komendant Policji Piotr M. w celu skutecznego wydobycia od niego zeznań, co więcej w celu przyznania się do tego, czego nawet nie popełnił, a przede wszystkim w celu fałszywego oskarżenia – jak sam twierdzi- przeciwników politycznych rządzących -  zostaje osadzony w areszcie z mordercami, którzy szybko dowiadują się że jest „psem”. Traktują go gorzej niż pedofila. Walczy o życie… Twierdzi, że prokuratura  wykorzystała to i wywierała na niego naciski. Wtedy się złamał i obciążył posłankę …, za przepustkę na święta.
    Dotychczas myślałem, że takie metody były stosowane w Polsce tylko przez Gestapo i Prokuratorów UB za Stalina. Dziś należy zadać pytanie i pilnie wyjaśnić, czy jeszcze dwa lata temu było w Polsce podobnie? Czy używano szantażu, nacisków psychicznych i morderców do wymuszania nieprawdziwych, obciążających przeciwników politycznych zeznań? To już nie byłaby tylko zbrodnia, to nie szukanie haków na przeciwników politycznych -  to byłby już początek totalitaryzmu.
    Szczęście tylko, że  panią Ostrowską chronił immunitet, że nie mogli do niej zapukać funkcjonariusze służb specjalnych z psychologiem i kamerami, żeby Ją złamać. Szczęście, bo mogła podzielić los Minister Blidy…

    W tym samym czasie, za rządów PiS-u,  w areszcie w Gdańsku siedział z ponad dwudziestoma zarzutami prokuratorskimi niejaki Paweł S., oskarżony o kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą. Nagle zeznaje on, że przyjąłem od niego łapówkę, na tej podstawie funkcjonariusze CBŚ prowadzą szeroko zakrojone śledztwo. Oczywiście o śledztwie dowiadują się media. To jedno z wielu dochodzeń przeciwko mnie jako Prezydentowi Sopotu i wówczas jednemu z liderów opozycyjnej PO.
   
    Rodzi się zasadnicze pytanie: Czy obecny rząd, dzisiejsze Ministerstwo Sprawiedliwości, czy sądy i prokuratura, czy komisje śledcze są wstanie wyjaśnić totalitarne działania ówczesnych władz? To ważniejsze niż wyjaśnienie wszelkich afer, bo tamte sprawy to zamach na życie, prawa człowieka i demokrację. Oby tylko nie zostały bez końca przewleczone, a na koniec umorzone. A spraw jest wiele, dochodzą nowe, jak sprawa Balazsa. Czy dzisiejsze państwo jest na tyle wydolne i sprawne by dojść do prawdy w tych sprawach?

powrót do aktualności
Copyright 2010 by Jacek Karnowski